Tak. W aktualnej chwili jestem studentem.Haha. Zacząłem w tym roku. Wiecie jakiego kierunku? Filologi polskiej! Tak! Praca w Maku gwarantowana!
Nie no, żartuję. Ze mnie też się śmiali, że pracy później nie znajdę albo zostanę nauczycielem. Jednak po filologi polskiej można robić wiele innych rzeczy, zostać dziennikarzem, pracować w wydawnictwie i jako copywriter, a zależnie od specjalności/specjalizacji można też pracować w reklamie, jako logopeda, jak edytor.
Ale do rzeczy. Rzucam studia. Dlaczego? Dlatego, że mnie nie satysfakcjonują. Wyobrażałem sobie je trochę inaczej. Uczenie się bardziej przydatnych rzeczy lub przymykanie oka na nieznajomość tych nieprzydatnych. No, ale niestety. Musimy wiedzieć, dlaczego jakiś tam Satyr uważał, że polskie szkolnictwo jest złe kilkaset lat temu. Cóż.
Na samym początku było spoko. 6 dni w tygodniu imprezy, nowe znajomości(z niektórymi dość bliskie :D), nowe otoczenie i świetni wykładowcy. Uczęszczanie na zajęcia sprawiało mi przyjemność. Później zaczęło być coraz gorzej. Coraz więcej bezsensownego, nieprzydatnego materiału, jedna z wykładowczyń się na mnie uwzięła, a nowi znajomi, z którymi na początku złapałem zajebisty kontakt, okazali się fałszywi i dwulicowi. I wyobrażenie, że musiałbym się tak męczyć przez 5 lat mnie przeraża.
I żeby nie było. Nie rzucam tych studiów z lenistwa, bo to byłaby kompletna głupota. Praktycznie rzecz biorąc, to właśnie z lenistwa zostałbym na nich. Zajęcia obowiązkowe są tylko w poniedziałki od 7:40 do 16:25 z 2 godzinnym okienkiem i w piątki od 10:15 do 13:30, więc gdybym był leniwy to raczej nie poszedłbym do pracy gdzie musiałbym co najmniej 8 godzin dziennie zapieprzać. Rzucam te studia, bo nie widzę w nich sensu, nie przydadzą mi się (no może poza ładniej wyglądającym CV), ale żadna ze ścieżek kariery, które chce podjąć nie wymaga studiów, więc stwierdziłem, że wolę od razu zacząć pracować, niż sobie przebimbać 5 lat i pasożytować. Jedyne czego w życiu pragnę to być szczęśliwym. Te studia na pewno mi tego nie ułatwią. Dlatego każdemu kto myśli podobnie polecam rzucenie studiów i dążenie do własnego celu, własną drogą. Właśnie najważniejsze jest to, by mieć jakiś plan, jakiś cel. Ludzie mówią "Studiuj, żebyś nie harował tak ciężko, żebyś dobrze zarabiał! Bez studiów nie znajdziesz pracy, albo znajdziesz jakąś kiepsko płatną", a mówią to na podstawie własnego doświadczenia, bo sami byli leniwi i na studia nie poszli, bo im się nie chciało, a człowiek, który wyznaczy sobie cel i będzie konsekwentny w dążeniu do niego, zawsze osiągnie sukces. Tylko ludzie często ten cel porzucają. Znajdują sobie gównianą, kiepsko płatną, męczącą i niesatysfakcjonującą, ale stabilną pracę i zostają w niej na całe życie, bo boją się zaryzykować, boją się skoczyć na głęboką wodę. W taki sposób nie zajdą daleko, bo zatrzymują się na początku drogi. Droga do sukcesu, do doskonałości prowadzi przez porażki, przez próby, przez błędy. Obiecuję wam, a przede wszystkim sobie, że ja nigdy nie przestanę dążyć do swojego celu. Chcę być szczęśliwym, a szczęście da mi praca, która sprawi, że będę mógł wykorzystać swoją kreatywność. Może to dziecięce marzenia, ale chce by moja pasja jaką jest gra na gitarze stała się sposobem na życie ;) Chciałbym też pracować jako fotograf i dziennikarz. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się spełnić swoje plany! I wam również tego życzę ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz