piątek, 15 stycznia 2016

Co później - praca czy poprawa matury i wymarzone studia? Na razie freelancing.

Od początku, gdy pojawiła się w mojej głowie myśl o rzuceniu studiów, myślę o tym co później.
Myślałem, żeby pójść do pracy, zacząć zarabiać, ale może lepiej poprawić maturę i pójść na te studia, o których marzyłem, a mianowicie Komunikację Wizerunkową ("lepsza" nazwa na reklamę i marketing). Oczywiście poszedłbym do pracy, ale takiej lżejszej, bardziej w stronę dorywczej i w między czasie uczyłbym się do poprawienia matury (WOS i Angielski na poziomie rozszerzonym). Te studia na pewno ułatwiłyby mi realizację planów, łatwiej byłoby mi zdobyć pracę w reklamie. Myślę, że to najlepsza decyzja. Aktualnie zaczynam zajmować się freelancingem. Będę pisał i poprawiał teksty na zlecenie. Kto wie, może to stanie się moją stałą pracą, bo słyszałem, że można na tym dużo zarobić, a ja mam lekkie pióro i jestem grammar nazi :D

Dzisiejszy dzień zmarnowałem na sen, masakra. Spałem od 03:00 do 16:00 (chociaż kiedyś przespałem równe 28h). Życie mnie męczy. Czuję, że urodziłem się w złym miejscu, w złym czasie, ale jakoś trzeba sobie radzić! (Myśl pozytywnie, jesteś zwycięzcą i takie tam)

Ciekawe czy ta zasada 10 000 godzin działa? (Istnieje zasada, która mówi, że po 10 000 godzinach spędzonych na robieniu czegoś, stajesz się w tym specjalistą) W sumie, nie wiem ile godzin spędziłem przy gitarze w ciągu 11 lat. Miło by było poczuć się w czymś specjalistą - hahaha.
Kto wie, może gdybym znowu znalazł sobie zespół i zaczęlibyśmy koncertować to po jakimś czasie stalibyśmy się sławni :D Grałem przez ponad rok w zespole, ale jakoś nasze stosunki się pogorszyły, perkusista się rządził i zachowywał jak nie wiadomo jaka gwiazda, więc odszedłem, a po moim odejściu zespół się rozpadł (to chyba udowadnia, że jestem niezastąpiony, haha). Gdybym nie był takim leniem (domatorem) to pewnie już dawno znalazłbym sobie jakiś zespół.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz